Po co mi Unia Europejska?

By | 9 lipca 2016

flaga-unii-europejskiej

Opa­dły już emo­cje po decy­zji Bry­tyj­czy­ków o wystą­pie­niu z Unii Euro­pej­skiej. To pierw­szy wyraź­ny sygnał o potrze­bie zmian. Refe­ren­dum to może spo­wo­do­wać istot­ne zmia­ny w samej unii. W jej poli­ty­ce wewnętrz­nej i zewnętrz­nej. Tak napraw­dę zjed­no­czo­ne pań­stwa mogą podą­żać dalej dwie­ma dro­ga­mi.

Z jed­nej stro­ny pań­stwa człon­kow­skie mogą dążyć do jesz­cze więk­szej inte­gra­cji. Od razu po ogło­sze­niu decy­zji Bry­tyj­czy­ków, część człon­ków UE wska­za­ło, że nale­ży utwo­rzyć wspól­ne siły zbroj­ne, wspól­ne służ­by spe­cjal­ne i wspól­ny sys­tem podat­ko­wy. Cho­dzi zatem o zacie­śnie­nie współ­pra­cy. Ta opcja dąży do utwo­rze­nia w prak­ty­ce wspól­ne­go pań­stwa fede­ral­ne­go. Super­pań­stwa sil­niej­sze­go i lepiej przy­go­to­wa­ne­go do odpo­wia­da­nia na takie zagro­że­nia, jak m.in. ter­ro­ryzm.

Ale jest i dru­ga opcja. Moż­na zro­bić krok w tył, a nawet wyco­fać się kil­ka kro­ków. Wró­cić nie­ja­ko do korze­ni. Do czte­rech zasad Unii Euro­pej­skiej, któ­re sta­no­wią fun­da­ment jej wspól­ne­go sys­te­mu praw­ne­go.

By była jasność. Ten wpis w żaden spo­sób nie opo­wia­da się za któ­rą­kol­wiek ze stron. Nie wyra­ża nawet moje­go sta­no­wi­ska co do kie­run­ku w jaki powin­na podą­żyć wspól­no­ta zjed­no­czo­nych państw. To pozo­sta­nie moją tajem­ni­cą. W związ­ku z tym pro­szę nie pro­wa­dzić pod tym wpi­sem jakich­kol­wiek dys­ku­sji na ten temat, a już w szcze­gól­no­ści narze­kań czy też jakich­kol­wiek oskar­żeń. Ten wpis poka­zu­je jedy­nie jak zmie­ni­ło się życie oso­by w moim wie­ku. Cał­ko­wi­cie pry­wat­ne­go czło­wie­ka. Miesz­czu­cha. Po czę­ści wpis ma tak­że przy­po­mnieć z czym musie­li­śmy się liczyć przed wej­ściem Pol­ski do UE. Mło­dym czy­tel­ni­kom, któ­rzy nie pamię­ta­ją „okre­su przed”, ma poka­zać jak było wte­dy.

Cztery swobody wspólnego rynku

Unia Euro­pej­ska, od nie­mal same­go począt­ku, pierw­szych struk­tur, gdy jesz­cze nie nosi­ła nazwy Unii Euro­pej­skiej opie­ra się o czte­ry swo­bo­dy. Są one fun­da­men­tem wol­no­ści gospo­dar­czej oby­wa­te­li państw człon­kow­skich.

Swo­bod­ny prze­pływ towa­rów obej­mu­je brak kon­tro­li gra­nicz­nej, swo­bo­dę obro­tu (eks­por­tu i impor­tu) towa­ra­mi. Nie ist­nie­ją ogra­ni­cze­nia ilo­ścio­we i jako­ścio­we w prze­pły­wie towa­rów, a towar, któ­ry został legal­nie wpro­wa­dzo­ny na teren któ­re­goś z państw człon­kow­skich, może być sprze­da­ny na tery­to­rium każ­de­go inne­go pań­stwa człon­kow­skie­go.

Swo­bo­da prze­pły­wu usług ozna­cza moż­li­wość zakła­da­nia przed­się­biorstw na tere­nie inne­go pań­stwa człon­kow­skie­go i pro­wa­dze­nia samo­dziel­nej dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej. Regu­la­cje te doty­czą co do zasa­dy wszel­kich rodza­jów dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej.

Swo­bo­da prze­pływ kapi­ta­łu ozna­cza moż­li­wość trans­fe­ru zysków z jed­ne­go kra­ju człon­kow­skie­go UE do dru­gie­go oraz pra­wo inwe­sto­wa­nia i naby­wa­nia wszel­kich walo­rów rze­czo­wych i finan­so­wych za gra­ni­cą bez żad­nych prze­szkód. Ozna­cza ona rów­nież prze­pływ kapi­ta­łu o cha­rak­te­rze oso­bi­stym (np. spa­dek).

Zgod­nie z zasa­dą swo­bo­dy prze­pły­wu osób, wszy­scy oby­wa­te­le Unii Euro­pej­skiej mają pra­wo do prze­miesz­cza­nia się, osie­dla­nia się, podej­mo­wa­nia dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej i pra­cy w dowol­nym kra­ju Wspól­no­ty bez koniecz­no­ści posia­da­nia wiz i zezwo­leń. Oby­wa­te­le jed­ne­go pań­stwa UE podej­mu­ją­cy pra­cę lub inną dzia­łal­ność eko­no­micz­ną w innym pań­stwie UE muszą być trak­to­wa­ni przez to pań­stwo w taki sam spo­sób, w jaki trak­tu­je ono swo­ich oby­wa­te­li, bez jakiej­kol­wiek dys­kry­mi­na­cji.

Jak było i jak jest w życiu codziennym

Gdy nasz kraj nie był człon­kiem Unii Euro­pej­skiej, wyjazd za gra­ni­cę, nawet tę naj­bliż­szą, zwią­za­ny był z sze­re­giem przy­go­to­wań.

Musie­li­śmy zadbać o wyku­pie­nie ubez­pie­cze­nia tury­stycz­ne­go, bo jako oby­wa­te­le pań­stwa obce­go nie byli­śmy obję­ci sys­te­mem ochro­ny zdro­wia pań­stwa do któ­re­go się uda­wa­li­śmy. Nagłe zacho­ro­wa­nie albo wypa­dek w wypad­ku bra­ku ubez­pie­cze­nia mógł skoń­czyć się rachun­kiem za lecze­nie. Teraz może­my ode­brać Euro­pej­ską Kar­tę Ubez­pie­cze­nia Zdro­wot­ne­go.  EKUZ to bez­płat­na kar­ta, któ­ra zapew­nia dostęp do wszel­kich nie­zbęd­nych z medycz­ne­go punk­tu widze­nia usług pań­stwo­wej opie­ki zdro­wot­nej pod­czas tym­cza­so­we­go poby­tu w dowol­nym z 28 państw człon­kow­skich UE, w Islan­dii, Liech­ten­ste­inie, Nor­we­gii i Szwaj­ca­rii na takich samych warun­kach i w takiej samej cenie (czy­li w nie­któ­rych kra­jach bez­płat­nie) jak oso­bom ubez­pie­czo­nym w danym kra­ju.

europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego

Wyjeż­dża­jąc samo­cho­dem, musie­li­śmy zadbać by ode­brać od ubez­pie­czy­cie­la tzw. zie­lo­ną kar­tę. Nie­kie­dy wyma­ga­ło to wpła­ty dodat­ko­wej skład­ki. Zie­lo­na kar­ta to ubez­pie­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści posia­da­cza pojaz­du dzia­ła­ją­ce za gra­ni­cą. Dziś nasze ubez­pie­cze­nie odpo­wie­dzial­no­ści cywil­nej dzia­ła na tere­nie całej Unii Euro­pej­skiej.

Prze­kra­cza­nie gra­ni­cy wią­za­ło się z koniecz­no­ścią oka­za­nia pasz­por­tu na gra­ni­cy, a tak­że kon­tro­li gra­nicz­nej i cel­nej przy wyjeź­dzie i powro­cie do kra­ju. Dziś podróż po kra­jach UE nie tyl­ko nie wyma­ga oka­zy­wa­nia jakie­go­kol­wiek doku­men­tu, ale nawet nie trze­ba się zatrzy­my­wać na gra­ni­cy.

W podró­ży bar­dzo czę­sto korzy­sta­my z komór­ki. Jesz­cze kil­ka lat temu, ope­ra­to­rzy tele­ko­mu­ni­ka­cyj­ni wyko­rzy­sty­wa­li nasze prze­miesz­cza­nie się i zara­bia­li dodat­ko­wo na roamin­gu. Dziś opła­ty są napraw­dę sym­bo­licz­ne, a w przy­szłym roku zosta­ną cał­ko­wi­cie znie­sio­ne. Kosz­ty korzy­sta­nia z Inter­ne­tu poza kra­jem rów­nież dra­stycz­nie spadł. To aku­rat zasłu­ga Par­la­men­tu Euro­pej­skie­go, któ­ry odgór­nie ure­gu­lo­wał te spra­wy na korzyść oby­wa­te­li UE.

Jak widać, kie­dyś wypra­wa do sąsied­nie­go kra­ju musia­ła być poprze­dzo­na pew­ny­mi przy­go­to­wa­nia­mi. Dziś, rano może­my posta­no­wić o wyjeź­dzie, a po połu­dniu już robić zaku­py w Ber­li­nie albo zwie­dzać Pra­gę.

W cza­sie poby­tu w kra­ju nie będą­cym człon­kiem Unii Euro­pej­skiej może­my nagle potrze­bo­wać pomo­cy. Sytu­acja loso­wa w któ­rej się zna­leź­li­śmy może doty­czyć na przy­kład wypad­ku, aresz­to­wa­nia, nagłe­go zacho­ro­wa­nia itp. Wte­dy zwy­kle kon­tak­tu­je­my się z naszą pla­ców­ką dyplo­ma­tycz­ną. Jako oby­wa­te­le RP mamy zagwa­ran­to­wa­ną opie­kę kon­su­lar­ną pla­ców­ki Mini­ster­stwa Spraw Zagra­nicz­nych. Jeże­li w danym kra­ju nie ma pol­skiej pla­ców­ki, lub dostęp do niej jest utrud­nio­ny, to jako oby­wa­te­le UE może­my sko­rzy­stać z pomo­cy pla­ców­ki inne­go kra­ju, człon­ka Unii Euro­pej­skiej i kon­sul tego kra­ju zobo­wią­za­ny jest nam udzie­lić nie­zbęd­nej pomo­cy.

Wysła­nie pie­nię­dzy zna­jo­mym za gra­ni­cą kie­dyś wią­za­ło się z bar­dzo wyso­ki­mi opła­ta­mi i dodat­ko­wo trwa­ło kil­ka dni. Dziś, korzy­sta­jąc z sys­te­mu SEPA, może­my wysłać pie­nią­dze w euro za gra­ni­cę napraw­dę tanio (5 zł), a w nie­któ­rych ban­kach cał­ko­wi­cie bez­płat­nie. Zle­co­ny do odpo­wied­niej godzi­ny prze­lew gwa­ran­tu­je dotar­cie pie­nię­dzy na rachu­nek adre­sa­ta następ­ne­go dnia robo­cze­go. SEPA to obszar, w ramach któ­re­go kon­su­men­ci, przed­się­bior­cy i inne pod­mio­ty mogą doko­ny­wać bez­go­tów­ko­wych roz­li­czeń w walu­cie euro na tere­nie Unii Euro­pej­skiej, zarów­no trans­gra­nicz­nie, jak i w gra­ni­cach państw człon­kow­skich, według takich samych zasad i na takich samych warun­kach. Jesz­cze dziś, chcąc wysłać fun­ty do Lon­dy­nu, musi­my się liczyć ze sło­ną opła­tą, nawet kil­ku­dzie­się­ciu zło­tych, a sam prze­lew będzie szedł 3–5 dni.