O co chodzi frankowcom?

By | 27 października 2014

franki szwajcarskie

Ile stra­ci­li fran­kow­cy bio­rąc kre­dyt we fran­ku? Jak bar­dzo opła­cał się kre­dyt w zło­tów­kach? O co wal­czą fran­kow­cy i czy mają szan­sę wygrać?

Opra­co­wu­jąc niniej­szy tekst, a w szcze­gól­no­ści doko­nu­jąc wyli­czeń i symu­la­cji musia­łem poczy­nić pew­ne uprosz­cze­nia. Nie mają one więk­sze­go wpły­wu na pre­zen­to­wa­ne wyni­ki. Szcze­gó­ło­we zało­że­nia dla symu­la­cji opi­sa­łem na koń­cu arty­ku­łu.

Kredyt udzielony w lipcu 2008

Na począ­tek sytu­acja przy­sło­wio­we­go Kowal­skie­go, któ­ry ma wyjąt­ko­we­go pecha i bie­rze kre­dyt w momen­cie, w któ­rym frank szwaj­car­ski osią­ga histo­rycz­ne mini­mum. On tego oczy­wi­ście nie wie. Wszy­scy dooko­ła wiesz­czą, że sko­ro spa­da to będzie spa­dać nadal. Pol­ska gospo­dar­ka prze­cież kwit­nie, goni­my Euro­pę i inne gospo­dar­ki świa­to­we. Mamy upal­ny lipiec 2008 roku. Za 2 mie­sią­ce upad­nie bank Leh­man Bro­thers. Dzień upad­ku tego gigan­ta przyj­mu­je się jako datę roz­po­czę­cia kry­zy­su. Nasz Kowal­ski potrze­bu­je kre­dy­tu w wyso­ko­ści 200.000 zł na sfi­nan­so­wa­nie zaku­pu wyma­rzo­ne­go miesz­ka­nia. Chciał­by ten kre­dyt spła­cić w cią­gu 30 lat pła­cąc sta­łą ratę kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wą.

Zacznę od kil­ku danych ryn­ko­wych i wskaź­ni­ków z lip­ca 2008:

  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go WIBO­Ru: 6,65%
  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go LIBO­Ru dla CHF: 2,79%
  • śred­ni kurs fran­ka szwaj­car­skie­go: 1,9623
  • infla­cja: 4,2%

Nasz Kowal­ski uda­je się do ban­ku i ma do wybo­ru kre­dyt w zło­tych lub kre­dyt deno­mi­no­wa­ny kur­sem fran­ka szwaj­car­skie­go. Mar­ża dla kre­dy­tu zło­to­we­go wyno­si 1,20%, a dla fran­ka 1,40%. Z uwa­gi na róż­ni­ce w sto­pach odnie­sie­nia, war­tość pierw­szej raty kre­dy­tu mia­ła­by wyno­sić:

dla kre­dy­tu we fran­ku: 1.037,29 zł

dla kre­dy­tu w zło­tych: 1.446,67 zł

Róż­ni­ca jest zauwa­żal­na gołym okiem. W opar­ciu o te raty usta­la­na jest zdol­ność kre­dy­to­wa kre­dy­to­bior­cy.

Prze­śledź­my teraz kolej­ne 74 mie­sią­ce nasze­go Kowal­skie­go, aż do raty płat­nej we wrze­śniu 2014. Co by się wyda­rzy­ły gdy­by wybrał któ­ry­kol­wiek z warian­tów? To bar­dzo dłu­ga per­spek­ty­wa cza­so­wa. W tym okre­sie zda­rzy­ło się napraw­dę wie­le. Naj­wyż­szy mie­sięcz­ny uśred­nio­ny kurs fran­ka szwaj­car­skie­go został osią­gnię­ty w grud­niu 2011 roku i wyno­sił 3,6594. To wiel­ka prze­paść w sto­sun­ku do lip­ca 2008. Za to aktu­al­nie mamy naj­niż­sze histo­rycz­ne sto­py pro­cen­to­we. Na koniec wrze­śnia 2014 wskaź­ni­ki wyno­szą:

  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go WIBO­Ru: 2,68%
  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go LIBO­Ru dla CHF: 0,01%
  • śred­ni kurs fran­ka szwaj­car­skie­go: 3,4637
  • infla­cja: -0,3% (defla­cja)

Na począ­tek wykres wiel­ko­ści raty kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wej. Rata we fran­ku prze­li­czo­na na zło­te.

Wysokość raty kredytu (kolor niebieski - kredyt w CHF, kolor czerwony - kredyt w PLN)

Wyso­kość raty kre­dy­tu (kolor nie­bie­ski — kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny — kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Na wykre­sie widać, że kwo­ta pła­co­nej raty z per­spek­ty­wy tych 6 lat istot­nie się zmie­nia­ła (rata kre­dy­tu zło­to­we­go na czer­wo­no, rata kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go w kolo­rze nie­bie­skim). W poszcze­gól­nych okre­sach pła­co­na rata kre­dy­tu zło­tów­ko­we­go była więk­sza od fran­ko­we­go. Począw­szy od maja 2013 roku, po istot­nych cię­ciach stóp pro­cen­to­wych przez Radę Poli­ty­ki Pie­nięż­nej obser­wu­je­my bar­dzo dużą róż­ni­cę w wyso­ko­ści raty.

Zmia­na wiel­ko­ści raty wyni­ka z zarów­no ze zmia­ny w kur­sie fran­ka (wykres poni­żej), jak i z zmian ryn­ko­wych stóp pro­cen­to­wych (kolej­ny wykres). Dodam jesz­cze, że w paź­dzier­ni­ku 2014 sto­pa pro­cen­to­wa WIBOR3M oscy­lu­je w oko­li­cach 2% cze­go jesz­cze nie widać na wykre­sie.

Kurs franka szwajcarskiego - kliknij by powiększyć wykres

Kurs fran­ka szwaj­car­skie­go — klik­nij by powięk­szyć wykres

frankowscy-stopyprocentowe2008

Ryn­ko­we sto­py pro­cen­to­we (kolor nie­bie­ski — kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny — kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

No dobrze, ale ile nasz przy­kła­do­wy Kowal­ski rze­czy­wi­ście wydał na obsłu­gę swo­je­go zadłu­że­nia? Obra­zu­je to kolej­ny wykres.

Łączna wartość spłat (kolor niebieski - kredyt w CHF, kolor czerwony - kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Łącz­na war­tość spłat (kolor nie­bie­ski — kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny — kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Jak wyni­ka z wykre­su, aż do prze­ło­mu 2011 i 2012 roku na spła­tę rat kre­dy­tu we fran­ku trze­ba było wydać mniej. Dopie­ro w tym momen­cie sytu­acja się odwró­ci­ła i na dzień dzi­siej­szy suma nara­sta­ją­cych spłat kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wo dla kre­dy­tu w zło­tów­kach wyno­si 84.354 zł, a na spła­tę rat kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go we fran­ku aż 90.789 zł. W sumie róż­ni­ca jest sto­sun­ko­wo nie­wiel­ka.

No dobrze, a ile w obu przy­pad­kach wyno­si zadłu­że­nie? Poka­zu­je to kolej­ny wykres.

Bieżąca wartość zadłużenia (kolor niebieski - kredyt w CHF, kolor czerwony - kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Bie­żą­ca war­tość zadłu­że­nia (kolor nie­bie­ski — kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny — kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Jak widać, kre­dyt zło­tów­ko­wy powo­li, acz­kol­wiek bar­dzo sys­te­ma­tycz­nie jest spła­ca­ny. Z każ­dym mie­sią­cem zadłu­że­nie musi spa­dać bo nie mamy do czy­nie­nia z jakim­kol­wiek ryzy­kiem kur­so­wym. Za to zadłu­że­nie prze­li­czo­ne z fran­ka szwaj­car­skie­go zacho­wu­je się bar­dzo róż­nie. Gdy­by nasz Kowal­ski chciał spła­cić oba kre­dy­ty jed­no­ra­zo­wo, to z koń­cem wrze­śnia 2014 musiał by wydać: dla kre­dy­tu w zło­tych 180.687 zł, a dla kre­dy­tu we fran­ku aż 313.535 zł. Znacz­nie wię­cej niż fak­tycz­nie poży­czył! No ale jak przy­ję­li­śmy na począt­ku, nasz Kowal­ski ma wyjąt­ko­we­go pecha, albo jest wyjąt­ko­wym hazar­dzi­stą.

Kredyt udzielony w lipcu 2007

Zrób­my teraz dru­gą symu­la­cję. Cof­nij­my się z wzię­ciem kre­dy­tu jesz­cze rok wcze­śniej do lip­ca 2007 roku. Mamy upal­ne lato 2007 roku. Sytu­acja na ryn­ku jest wspa­nia­ła, ceny nie­ru­cho­mo­ści gwał­tow­nie rosną. Miesz­ka­nie kupio­ne mie­siąc temu jest aktu­al­nie wię­cej war­te. Panu­je rynek sprze­da­ją­cych — kupu­ją­cy licy­tu­ją ceny sprze­da­ży. Ludzie han­dlu­ją miesz­ka­nia­mi jak jabł­ka­mi na tar­gu. Na ryn­ku obo­wią­zu­ją wskaź­ni­ki:

  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go WIBO­Ru: 4,71%
  • sto­pa 3 mie­sięcz­ne­go LIBO­Ru dla CHF: 2,70%
  • śred­ni kurs fran­ka szwaj­car­skie­go: 2,3034
  • infla­cja: 2,2%

Nasz Kowal­ski uda­je się do ban­ku i ma do wybo­ru kre­dyt w zło­tych lub kre­dyt deno­mi­no­wa­ny kur­sem fran­ka szwaj­car­skie­go. Mar­ża dla kre­dy­tu zło­to­we­go wyno­si 1,20%, a dla fran­ka też 1,20%. Z uwa­gi na róż­ni­ce w sto­pach odnie­sie­nia war­tość pierw­szej raty kre­dy­tu mia­ła­by wyno­sić:

dla kre­dy­tu we fran­ku: 1.001,69 zł

dla kre­dy­tu w zło­tych: 1.187,55 zł

Róż­ni­ca wyno­si ponad 18% i bar­dzo ją widać.

Co się wyda­rzy­ło w kolej­nych 86 mie­sią­cach aż do wrze­śnia 2014. Ano bar­dzo wie­le. Jak już pisa­łem, naj­niż­szy kurs fran­ka był rok póź­niej w lip­cu 2008. Zmie­nia­ły się kur­sy walut i zmie­nia­ły się sto­py pro­cen­to­we. Prze­śledź­my kolej­ne wykre­sy.

Na począ­tek wykres wiel­ko­ści raty kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wej. Rata we fran­ku prze­li­czo­na na zło­te.

Wysokość raty kredytu (kolor niebieski – kredyt w CHF, kolor czerwony – kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Wyso­kość raty kre­dy­tu (kolor nie­bie­ski – kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny – kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Na wykre­sie widać, że kwo­ta pła­co­nej raty z per­spek­ty­wy tych 7 lat istot­nie się zmie­nia­ła (rata kre­dy­tu zło­to­we­go na czer­wo­no, rata kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go w kolo­rze nie­bie­skim). Jed­nak cały czas aż do maja 2013 kwo­ta raty we fran­ku była mniej­sza! Od tego momen­tu mamy stu­kil­ku­dzie­się­cio zło­to­wą róż­ni­cę na korzyść zło­tów­ki.

Zmia­na wiel­ko­ści raty wyni­ka z zarów­no ze zmia­ny w kur­sie fran­ka (wykres poni­żej), jak i z zmian ryn­ko­wych stóp pro­cen­to­wych (kolej­ny wykres).

Kurs franka szwajcarskiego – kliknij by powiększyć wykres

Kurs fran­ka szwaj­car­skie­go – klik­nij by powięk­szyć wykres

Rynkowe stopy procentowe (kolor niebieski – kredyt w CHF, kolor czerwony – kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Ryn­ko­we sto­py pro­cen­to­we (kolor nie­bie­ski – kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny – kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

No dobrze, ale ile nasz przy­kła­do­wy Kowal­ski rze­czy­wi­ście wydał na obsłu­gę swo­je­go zadłu­że­nia? Obra­zu­je to kolej­ny wykres.

Łączna wartość spłat (kolor niebieski – kredyt w CHF, kolor czerwony – kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Łącz­na war­tość spłat (kolor nie­bie­ski – kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny – kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Przez cały okres obsłu­gi kre­dy­tu, aż do dzi­siaj, obsłu­ga kre­dy­tu w zło­tych kosz­tu­je wię­cej niż kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go. Na koniec wrze­śnia 2014 wydat­ki wyno­si­ły: dla kre­dy­tu w zło­tych: 100.213 zł, a dla kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go tyl­ko 87.377 zł. Aż 13 tyś zło­tych mniej!

Nie­ste­ty i w tym przy­pad­ku nasz Kowal­ski w wypad­ku kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go we fran­ku zno­wu jest winien ban­ko­wi wię­cej niż poży­czył. Spójrz­my na wykres.

Bieżąca wartość zadłużenia (kolor niebieski – kredyt w CHF, kolor czerwony – kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Bie­żą­ca war­tość zadłu­że­nia (kolor nie­bie­ski – kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny – kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

Jak widać, kre­dyt zło­tów­ko­wy powo­li ale bar­dzo sys­te­ma­tycz­nie jest spła­ca­ny. Z każ­dym mie­sią­cem zadłu­że­nie musi spa­dać bo nie mamy do czy­nie­nia z jakim­kol­wiek ryzy­kiem kur­so­wym. Zadłu­że­nie kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go naj­pierw rosło, a póź­niej już zaczę­ło spa­dać. Gdy­by nasz Kowal­ski chciał spła­cić oba kre­dy­ty jed­no­ra­zo­wo, to z koń­cem wrze­śnia 2014 musiał­by wydać: dla kre­dy­tu w zło­tych 177.439 zł, a dla kre­dy­tu we fran­ku 258.787 zł. Nie­ste­ty cią­gle wię­cej niż poży­czył, ale „oszczęd­ność” na spła­cie znacz­nie niż­szych rat jed­nak nie­co zmniej­sza tę róż­ni­cę.

Co z tego wynika?

Zmia­ny gospo­dar­cze jakie nastę­pu­ją na ryn­ku w okre­sie kil­ku­dzie­się­ciu lat mogą być zna­czą­ce. Nawet przed­sta­wio­na 7 let­nia per­spek­ty­wa już to obra­zu­je na tyle, że nie może­my jed­no­znacz­nie stwier­dzić jak będzie ona wyglą­dać za kolej­ne 7 lat. Może się oka­zać, że kre­dyt deno­mi­no­wa­ny jed­nak był lep­szy, a może się oka­zać że jed­nak nie.

Zalety kredytu denominowanego kursem franka szwajcarskiego

Na prze­kór wszyst­kim jed­nak spró­bu­je wska­zać zale­ty kre­dy­tu we fran­ku. Opi­nia obiek­tyw­na musi wska­zy­wać obie stro­ny meda­lu.

Naj­waż­niej­szą zale­tą jest, a wła­ści­wie była, mniej­sza kwo­ta raty kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wej. Trze­ba pod­kre­ślić, że te 200 zł róż­ni­cy w 2007 roku i 400 zł róż­ni­cy w 2008 spra­wi­ły, że kre­dyt dosta­ły oso­by, któ­re kre­dy­tu w zło­tych naj­zwy­czaj­niej w świe­cie by nie dosta­ły! Ludzie ci miesz­ka­ją w swo­ich wła­snych miesz­ka­niach i jakoś radzą sobie z obsłu­gą zadłu­że­nia.  Ban­ki są pil­no­wa­ne przez nad­zór ban­ko­wy, któ­ry przede wszyst­kim czu­wa nad bez­pie­czeń­stwem zgro­ma­dzo­nych lokat. Wymo­gi nad­zo­ru, czy to zacho­waw­cze czy też luzu­ją­ce poli­ty­kę, wyma­ga­ją, by wiel­kość pła­co­nej przez poten­cjo­nal­ne­go kre­dy­to­bior­cę raty nie była więk­sza niż okre­ślo­ny udział w jego przy­cho­dach. Aktu­al­nie raty spłat kre­dy­tów nie mogą prze­kra­czać 50% docho­dów, a dla osób bar­dzo dobrze zara­bia­ją­cych 65%. Rata kre­dy­tu w zło­tych w tam­tym okre­sie była istot­nie więk­sza niż kre­dy­tu deno­mi­no­wa­ne­go. Duża część kre­dy­to­bior­ców nie mia­ła szans na wzię­cie kre­dy­tu zło­tów­ko­we­go. Trze­ba też pamię­tać, że rata cią­gle jest mniej­sza od kosz­tu wyna­ję­cia takie­go same­go miesz­ka­nia na ryn­ku, a z bie­giem lat docho­dy tych osób na pew­no wzro­sły na sku­tek zdo­by­wa­nia doświad­czeń i zmia­ny miejsc pra­cy.

I to chy­ba tyle zalet…

Wady kredytu denominowanego

Na pew­no trze­ba wska­zać na ryzy­ko kur­so­we. Z per­spek­ty­wy cza­su widzi­my, że nie­mal dwu­krot­ny wzrost kur­su jest moż­li­wy i potra­fi bar­dzo istot­nie wywró­cić kwo­tę zadłu­że­nia. Przy tym ryzy­ku naj­istot­niej­szy jest moment w któ­rym się to sta­nie. Gdy dzie­je się to na począt­ku spłat, to efek­ty są takie jak widać. Gdy­by wyda­rzy­ło się to jed­nak po 15 lub wię­cej latach to efek­ty nie były­by takie dra­stycz­ne.

Ryzy­ko zmia­ny stóp pro­cen­to­wych wystę­pu­je i przy fran­ku i przy zło­tych. Zwróć­cie uwa­gę na wiel­kość pła­co­nej raty. W obu przy­pad­kach może ona nas zasko­czyć zarów­no pozy­tyw­nie jak i nega­tyw­nie.

O co właściwie chodzi frankowcom?

Przy­szedł czas na wyja­śnie­nie tytu­ło­we­go zagad­nie­nia. Ich naj­więk­szym pro­ble­mem jest fakt, że wie­lu z nich bra­ło kre­dyt na 100% war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści i final­nie są zadłu­że­ni w więk­szym stop­niu niż war­tość ich miesz­kań. Cały czas jed­nak w nich miesz­ka­ją. Duży pro­blem mają jed­nak Ci, któ­rzy wyko­rzy­stu­jąc zdol­ność kre­dy­to­wą kupi­li nawet kil­ka miesz­kań „na wyna­jem”. Zakła­da­li oni, że z przy­cho­dów będą mogli sobie kre­dyt spła­cać i przy oka­zji coś im z tego zosta­nie. Nie­ste­ty ska­la zmian bar­dzo ich zasko­czy­ła i w każ­dym mie­sią­cu po pro­stu przy­cho­dy nie pokry­wa­ją tych rat.

Zmia­na kur­su fran­ka spo­wo­do­wa­ła, że kre­dy­to­bior­cy zosta­li „uwię­zie­ni” w swo­ich miesz­ka­niach. Nie mogą ich sprze­dać za kwo­tę umoż­li­wia­ją­cą spła­tę kre­dy­tu i w związ­ku z tym teo­re­tycz­nie nie mogą zmie­nić lokum na więk­sze. Czy jest to na pew­no praw­da i czy na pew­no jest to wina ban­ku? Otóż gdy­by fran­kow­cy wzię­li kre­dyt we fran­ku ale pła­ci­li ratę taką jak ci co wzię­li kre­dyt w zło­tych to byli by w znacz­nie lep­szej sytu­acji. Dla kre­dy­tu wzię­te­go w lip­cu 2007 na 200.000 zł, po spła­cie 100.213 zł pozo­sta­ło by do spła­ty 239.545 zł co sta­no­wi istot­ną róż­ni­cę w sto­sun­ku do wcze­śniej wska­zy­wa­nej kwo­ty 258.787 zł. Taka jest fak­tycz­na war­tość zaak­cep­to­wa­ne­go ryzy­ka.

Bieżąca wartość zadłużenia gdyby kredyt w CHF był spłacany takimi samymi ratami jak kredyt w PLN (kolor niebieski – kredyt w CHF, kolor czerwony – kredyt w PLN) kliknij by powiększyć wykres

Bie­żą­ca war­tość zadłu­że­nia gdy­by kre­dyt w CHF był spła­ca­ny taki­mi samy­mi rata­mi jak kre­dyt w PLN (kolor nie­bie­ski – kre­dyt w CHF, kolor czer­wo­ny – kre­dyt w PLN) klik­nij by powięk­szyć wykres

 

Fran­kow­cy, któ­rzy w spo­rze zbio­ro­wym z mBan­kiem wygra­li spra­wę, mie­li pro­blem z tym, że w ich przy­pad­ku bank mógł jed­no­stron­nie usta­lać sto­py opro­cen­to­wa­nia po któ­rych roz­li­czał raty kre­dy­tów. Doty­czy to bar­dzo sta­rych umów, gdy powszech­nie nie sto­so­wa­ło się ryn­ko­wych stóp LIBOR i WIBOR. Ewi­dent­nie bank w ich przy­pad­ku dzia­łał na szko­dę klien­tów.

Podob­ne wyni­ki otrzy­ma­li by fran­kow­cy gdy­by spła­ca­li ratę zawsze w sta­łej wyso­ko­ści, tej któ­rą w pierw­szym mie­sią­cu pła­cił­by bio­rą­cy kre­dyt w zło­tych. Niby dla­cze­go mie­li by zakła­dać spa­dek stóp pro­cen­to­wych w poło­wie 2013 roku i spa­dek zwią­za­nych z tym rat.

Obec­nie roz­ma­ite kan­ce­la­rie praw­ne nama­wia­ją na wyto­cze­nie pozwów zbio­ro­wych prze­ciw­ko ban­kom. Twier­dzą oni, że kre­dy­ty deno­mi­no­wa­ne są sprzecz­ne z dobry­mi oby­cza­ja­mi i że ban­ki świa­do­mie „wpu­ści­ły” kre­dy­to­bior­ców w takie kre­dy­ty. Czy z per­spek­ty­wy tych 7 poprzed­nich lat i kolej­nych kil­ku­dzie­się­ciu jest to dobry argu­ment? W mojej oce­nie nie.

Na domiar złe­go kan­ce­la­rie te suge­ru­ją, że nale­ży dopro­wa­dzić do tego, by sąd uznał klau­zu­le indek­su­ją­ce za nie­zgod­ne z pra­wem. W kon­se­kwen­cji ma spo­wo­do­wać to taką sytu­ację, że zapi­sy te „wyla­tu­ją” z umo­wy i inter­pre­tu­je się  umo­wę tak jak­by ich tam od same­go począt­ku nie było. Kre­dy­to­bior­ca poży­cza więc kwo­tę w zło­tych, odda­je w zło­tych, a na doda­tek pła­ci odset­ki wg. sto­py pro­cen­to­wej usta­lo­nej w opar­ciu o LIBOR fran­ka szwaj­car­skie­go. Czy­li wie­lo­krot­nie mniej niż kre­dyt zło­tów­ko­wy. Po pro­stu mniej niż infla­cja w poprzed­nich okre­sach.

Więk­szość fran­kow­ców w to uwie­rzy­ła. Tu jed­nak muszę zwró­cić uwa­gę, że kan­ce­la­rie te nie mówią swo­im klien­tom wszyst­kie­go! Nawet jeże­li sąd uzna, że przed­mio­to­we zapi­sy są nie­zgod­ne z pra­wem, a kon­kret­nie powo­du­ją nad­uży­cie domi­nu­ją­cej pozy­cji ban­ku nad kon­su­men­tem, to każ­dy bank ma jed­nak narzę­dzia do obro­ny. Może to uczy­nić na pod­sta­wie zawar­tej w art. 357(1) kodek­su cywil­ne­go klau­zu­li walo­ry­zu­ją­cej. Klau­zu­la ta, z łaci­ny zwa­na rebus sic stan­ti­bus (tłum.: ponie­waż spra­wy przy­bra­ły taki obrót), pozwa­la na wystą­pie­nie każ­dej stro­ny umo­wy do sądu z żąda­niem usta­le­nia nowe­go spo­so­bu wyko­ny­wa­nia umo­wy w wypad­ku wystą­pie­nia nie­prze­wi­dzia­nych oko­licz­no­ści. W wypad­ku prze­gra­nej, ban­ki z takiej moż­li­wo­ści na pew­no sko­rzy­sta­ją i nie dopusz­czą by kre­dyt był opro­cen­to­wa­ny według śmiesz­nej sto­py pro­cen­to­wej.

Efekt ewen­tu­al­nych wygra­nych pro­ce­sów dla fran­kow­ców na pew­no był­by korzyst­ny. Nie mogą oni jed­nak śle­po wie­rzyć w zapew­nie­nia kan­ce­la­rii praw­nych. Praw­ni­cy na pew­no na tym zaro­bią, bo wyna­gro­dze­nie bio­rą i przy wygra­nych spra­wach i w wypad­ku prze­gra­nej.

 

Prze­czy­taj też: Czy ujem­ne opro­cen­to­wa­nie kre­dy­tów jest moż­li­we? 

Założenia poczynione w artykule

Opra­co­wu­jąc niniej­szy tekst musia­łem doko­nać pew­nych uprosz­czeń, któ­re jed­nak nie mają więk­sze­go wpły­wu na uzy­ska­ne wyni­ki. Dzia­ła tu czy­sta sta­ty­sty­ka.

Przy opra­co­wa­niu bazo­wa­łem na dostęp­nych powszech­nie danych o sto­pach pro­cen­to­wych, kur­sach walut i innych wskaź­ni­kach. Mar­że kre­dy­tu sto­so­wa­ne przez ban­ki w przed­sta­wio­nych okre­sach wzią­łem z rapor­tów doty­czą­cych prze­cięt­nych ofert w pre­zen­to­wa­nych okre­sach.

Zało­żo­ne warun­ki kre­dy­tu nie odbie­ga­ją od zwy­kle przy­ję­tych na ryn­ku. Wszyst­kie wyli­cze­nia poczy­ni­łem zakła­da­jąc, że:

  • bank zmie­nia opro­cen­to­wa­nie co kwar­tał w opar­ciu o ryn­ko­wą sto­pę pro­cen­to­wą;
  • przy wyli­cze­niu kwo­ty raty, kurs fran­ka szwaj­car­skie­go zmie­nia się przy każ­dej racie (kurs bie­żą­cy);
  • bank sto­su­je spre­ad w wyso­ko­ści 6%, czy­li przy udzie­le­niu kre­dy­tu odli­cza­ne jest 3% od kur­su śred­nie­go, a przy spła­cie raty doli­cza­ne jest 3% do kur­su śred­nie­go;
  • okres kre­dy­to­wa­nia 30 lat;
  • raty sta­łe, pła­co­ne jedy­nie w wyso­ko­ści wyma­ga­nej w umo­wie (brak nad­płat);
  • wyli­cze­nia nie obej­mu­ją ewen­tu­al­nych wyma­ga­nych przez bank ubez­pie­czeń i opła­ty za udzie­le­nie kre­dy­tu.

 

Arkusze do wyliczeń

Gdy­byś chciał sobie prze­ana­li­zo­wać swój przy­pa­dek lub chcesz poba­wić się w inny spo­sób to udo­stęp­niam arku­sze Excel z mecha­ni­zmem do wyli­czeń.

Tutaj znaj­dziesz arkusz dla kre­dy­tu udzie­lo­ne­go w lip­cu 2007.

Tutaj znaj­dziesz arkusz dla kre­dy­tu udzie­lo­ne­go w lip­cu 2008.

 

Jak liczyć stałą ratę kapitałowo-odsetkową w Excelu?

Przy oka­zji tego arty­ku­łu poka­żę Ci jak poli­czyć war­tość sta­łej raty kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wej w Exce­lu. Słu­ży do tego funk­cja PMT.

Skład­nia

PMT(stopa;liczba_rat;kredyt) 

  • sto­pa to sto­pa pro­cen­to­wa pożycz­ki dla jed­ne­go okre­su raty.
  • liczba_rat to cał­ko­wi­ta licz­ba płat­no­ści w cza­sie pożycz­ki.
  • kre­dyt to wiel­kość kre­dy­tu

Rata zwra­ca­na jest w war­to­ści ujem­nej.

Zwróć uwa­gę, że sto­pa pro­cen­to­wa poda­na jest dla jed­ne­go okre­su raty. Jeże­li pła­ci­my raty mie­sięcz­ne to sto­pę opro­cen­to­wa­nia nale­ży podzie­lić przez 12.

Przy­kła­do­wo w celu poli­cze­nia raty kapi­ta­ło­wo-odset­ko­wej dla pożycz­ki na 10.000 zł, opro­cen­to­wa­nej na 8% i płat­nej w 36 mie­sięcz­nych ratach wpi­su­je­my for­mu­łę:

=PMT(8%/12;36;10000) 

 

 

  • kowal­ski

    Naj­le­piej od razu” złóż­my broń i pod­nie­smy rece”. Bied­ne ban­ki.. czy­li cicho sie­dziec i pla­cic do 70 roku zycia zape­tlo­ny w sytu­acji bez wyj­scia.. z unww nie do spla­ty i czu­jac sie oszu­ka­nym… mniej zaro­bi na mnie kan­ce­la­ria niz lichwiar­ski bank. Pozdr7awiam

    • skar­bo­na­ma­mo­ny

      Witam, czy możesz okre­ślić po jakim kur­sie bra­łeś kre­dyt i kie­dy?

  • Adam

    Bar­dzo podo­ba mi się ten arty­kuł, bar­dzo dobrze obra­zu­je mecha­nizm, dzię­ku­ję. Z licz­ba­mi trud­no dys­ku­to­wać…
    Jeśli mógł­bym mieć dwa pyta­nia w nawią­za­niu:
    1. pisze Pan, że efek­ty ewen­tu­al­nych wygra­nych w pozwach z ban­ka­mi będą nie­wąt­pli­wie dla fran­kow­ców korzyst­ne. Czy aby zawsze na pew­no? W sen­sie nie może­my wyklu­czyć, że kurs może się jesz­cze poten­cjal­nie „odwi­nąć”, więc jak­by „odwi­nął” się tak bar­dzo solid­nie to może nadal kre­dyt fran­ko­wy był­by bar­dziej korzyst­ny niż prze­wa­lu­to­wa­ny w wyni­ku pozwu­na PLN ?
    2. Przyj­mu­jąc Pań­ski przy­kład kre­dy­tu z 2007 i hipo­te­tycz­ne załóż­my, że kurs z lute­go 2013 utrzy­mał­by się do koń­ca okre­su spła­ca­nia kre­dy­tu przy cete­ris pari­bus. Rozu­miem, że wte­dy rata kre­dy­tu była­by do koń­ca niż­sza we fran­kach niż w PLN. Czy mimo to cał­ko­wi­ta war­tość spła­co­ne­go kre­dy­tu we fran­kach (w prze­li­cze­niu na PLN) była­by nadal wyż­sza niż w kre­dy­cie zło­tów­ko­wym? Zasta­na­wiam sie nad tym bo jak to moż­li­we, że (na pod­sta­wie wykre­su) rata do tego cza­su we fran­kach jest cały czas niż­sza niż w PLN a mimo to war­tość kre­dy­tu we fran­kach jest wyż­sza niż w PLN (na chłop­ski rozum wyda­je się, ze sko­ro raty są niż­sze i to ich suma powin­na być rów­nież niż­sza)? Zapew­ne moje rozu­mo­wa­nie ma jakiś błąd, ale sta­ram się dojść gdzie go popeł­niam:)
    Dzię­ku­ję i pozdra­wiam

    • skar­bo­na­ma­mo­ny

      Witaj Adam,

      Odpo­wia­da­jąc na Two­je pyta­nia.

      Ad.1.

      Cięż­ko jest prze­wi­dy­wać przy­szłość. Fran­kow­cy teraz wal­czą bo ostat­nie 7 lat poka­za­ło, że wzrost kur­su CHF bar­dzo odbił się i na wyso­ko­ści raty, i dodat­ko­wo na pozo­sta­łym do spła­ty zadłu­że­niu (po prze­li­cze­niu na PLN). Dodat­ko­wo wykres porów­nu­ją­cy raty kre­dy­tu wzię­te­go w zło­tych i tego wzię­te­go w CHF, po obniż­ce stóp pro­cen­to­wych w maju 2013 dodat­ko­wo wzmógł ich ape­tyt. Kolej­na obniż­ka WIBO­Ru z wrze­śnia i paź­dzier­ni­ka 2014, któ­ra jesz­cze nie jest widocz­na na wykre­sach jesz­cze bar­dziej obni­ży ratę kre­dy­tu w zło­tych (w oma­wia­nych przy­pad­kach oko­ło 40 zł od 1 paź­dzier­ni­ka) i naj­praw­do­po­dob­niej kolej­ne kil­ka­dzie­siąt zło­tych (o ile bie­żą­ce 3% część odset­ko­wa jest więk­sza od czę­ści kapi­ta­ło­wej. Dla fran­ka na prze­ło­mie 2008 i 2009 LIBOR spadł z oko­ło 3% na mniej niż 1%. To spo­wo­do­wa­ło, że w każ­dej racie spła­ca­na jest więk­sza część kapi­ta­ło­wa, a cześć odset­ko­wa spa­dła dra­stycz­nie (z 300 fran­ków do 130 fran­ków). To samo mie­li­śmy w WIBOR, ale dopie­ro pra­wie 5 lat póź­niej. By to zaob­ser­wo­wać zaj­rzyj do załą­czo­ne­go do wpi­su Exce­la.

      Sam mecha­nizm wyli­cza­nia odse­tek przez ban­ki wła­śnie przy­go­to­wu­je w oddziel­nym mate­ria­le. Myślę, że do koń­ca tygo­dnia uda mi się go wygła­dzić i wło­żyć na blo­ga. Poka­że on nie­co bar­dziej spo­sób inter­pre­ta­cji z pozo­ru mało istot­nych zapi­sów w umo­wach ban­ko­wych, a tak­że ich eko­no­micz­ne zna­cze­nie.

  • pozwa­łem­Bank

    Odnio­sę się do dwóch istot­nych zagad­nień, ponie­waż autor tego wpi­su wpro­wa­dza w błąd czy­tel­ni­ków

    1. Abu­zyw­no­ści klau­zul.

    cyt.:„Obecnie roz­ma­ite kan­ce­la­rie praw­ne nama­wia­ją na wyto­cze­nie pozwów
    zbio­ro­wych prze­ciw­ko ban­kom. Twier­dzą oni, że kre­dy­ty deno­mi­no­wa­ne są
    sprzecz­ne z dobry­mi oby­cza­ja­mi i że ban­ki świa­do­mie „wpu­ści­ły”
    kre­dy­to­bior­ców w takie kre­dy­ty. Czy z per­spek­ty­wy tych 7 poprzed­nich lat
    i kolej­nych kil­ku­dzie­się­ciu jest to dobry argu­ment? W mojej oce­nie nie.”

    Przy stwier­dze­niu abu­zyw­no­ści bada­ny jest moment zawierania/podpisywania
    umo­wy, a nie jak Pan suge­ru­je okres po zawar­ciu umo­wy, tj. spo­sób
    wyko­ny­wa­nia umo­wy, zda­rze­nia eko­no­micz­ne itd. Potwier­dził to ostat­nio SA
    w Łodzi (wyrok w pozwie zbio­ro­wym prze­ciw­ko mBan­ko­wi).

    2. Skut­ki stwier­dze­nia abu­zyw­no­ści.

    cyt.:.„Na domiar złe­go kan­ce­la­rie te suge­ru­ją, że nale­ży dopro­wa­dzić do tego,
    by sąd uznał klau­zu­le indek­su­ją­ce za nie­zgod­ne z pra­wem. W kon­se­kwen­cji
    ma spo­wo­do­wać to taką sytu­ację, że zapi­sy te „wyla­tu­ją” z umo­wy i
    inter­pre­tu­je się umo­wę tak jak­by ich tam od same­go począt­ku nie było.
    Kre­dy­to­bior­ca poży­cza więc kwo­tę w zło­tych, odda­je w zło­tych, a na
    doda­tek pła­ci odset­ki wg. sto­py pro­cen­to­wej usta­lo­nej w opar­ciu o LIBOR
    fran­ka szwaj­car­skie­go. Czy­li wie­lo­krot­nie mniej niż kre­dyt zło­tów­ko­wy.
    Po pro­stu mniej niż infla­cja w poprzed­nich okre­sach.

    Więk­szość fran­kow­ców w to uwie­rzy­ła. Tu jed­nak muszę zwró­cić uwa­gę, że
    kan­ce­la­rie te nie mówią swo­im klien­tom wszyst­kie­go! Nawet jeże­li sąd
    uzna, że przed­mio­to­we zapi­sy są nie­zgod­ne z pra­wem, a kon­kret­nie
    powo­du­ją nad­uży­cie domi­nu­ją­cej pozy­cji ban­ku nad kon­su­men­tem, to każ­dy
    bank ma jed­nak narzę­dzia do obro­ny. Może to uczy­nić na pod­sta­wie
    zawar­tej w art. 357(1) kodek­su cywil­ne­go klau­zu­li walo­ry­zu­ją­cej.
    Klau­zu­la ta, z łaci­ny zwa­na rebus sic stan­ti­bus (tłum.: ponie­waż spra­wy przy­bra­ły taki obrót),
    pozwa­la na wystą­pie­nie każ­dej stro­ny umo­wy do sądu z żąda­niem usta­le­nia
    nowe­go spo­so­bu wyko­ny­wa­nia umo­wy w wypad­ku wystą­pie­nia
    nie­prze­wi­dzia­nych oko­licz­no­ści. W wypad­ku prze­gra­nej, ban­ki z takiej
    moż­li­wo­ści na pew­no sko­rzy­sta­ją i nie dopusz­czą by kre­dyt był
    opro­cen­to­wa­ny według śmiesz­nej sto­py pro­cen­to­wej.”

    Skut­kiem stwier­dze­nia abu­zyw­no­ści jest wyeli­mi­no­wa­nie z umo­wy tych klau­zul. Przy czym sąd nie ma pra­wa zastą­pić tych klau­zul inny­mi posta­no­wie­nia­mi. Jest to potwier­dzo­ne sze­re­giem orze­czeń, w tym tak­że TSUE. Tak wła­śnie ma wyglą­dać dotkli­wa kara dla przed­się­bior­cy za sto­so­wa­nie nie­do­zwo­lo­nych posta­no­wień. Pro­szę na przy­szłosć nie dez­in­for­mo­wać czy­tel­ni­ków Pana blo­ga.

    • skar­bo­na­ma­mo­ny

      Nie napi­sa­łem, że sąd zastą­pi nie­zgod­ne z pra­wem zapi­sy inny­mi, tyl­ko że ban­ki mają narzę­dzia obro­ny. Mogą wyto­czyć pro­ce­sy na pod­sta­wie klau­zu­li rebus sic stan­ti­bus. Pro­szę nie wkła­dać w moje usta słów któ­rych nie powie­dzia­łem. Po pro­stu nie podo­ba mi się podej­ście fran­kow­ców w sty­lu „poży­czy­łem zło­te, ale pła­ce odset­ki wg. stóp pro­cen­to­wych we fran­kach”, a wła­snie więk­szość publi­ka­cji na forach do tego zmie­rza. Jest oczy­wi­ste, że stwier­dze­nie nie­do­zwo­lo­nej klau­zu­li umow­nej powo­du­je jej usu­nię­cie z porząd­ku praw­ne­go, ale póź­niej może nastą­pić reak­cja ban­ku. Oczy­wi­ście bank jako stro­na pro­fe­sjo­nal­na jest trak­to­wa­na przez pra­wo bar­dziej suro­wo. Sam jestem cie­ka­wy roz­strzy­gnię­cia w tych spra­wach, a w szcze­gól­no­ści jego uza­sad­nie­nia. Mar­twi mnie jedy­nie brak obiek­ty­wi­zmu w publi­ko­wa­nych mate­ria­łach.

      • pozwa­łem­Bank

        Tyl­ko wła­nie to co Pan napi­sał jest wpro­wa­dza­niam w bład. To narzę­dzie o któ­rym Pan napi­sał (klau­zu­la rebus sic stan­ti­bus) nie może być zasto­so­wa­na w przy­pad­ku stwier­dze­nia przez sąd abu­zyw­no­ści danych zapi­sów, bo pro­wa­dzi­ła­by do inge­ro­wa­nia przez sąd w treść umo­wy. Kwe­stia co się komuś podo­ba a co nie jest bar­dzo subiek­tyw­na.

        • skar­bo­na­ma­mo­ny

          Pozwo­lisz, że pozo­sta­nę przy swo­im zda­niu. Prze­słan­ki dla zasto­so­wa­nia inge­ren­cji sądo­wej w ramach art. 357(1) k.c. są na tyle gene­ral­ne, że w mojej oce­nie ban­ki mogą poku­sić się o pró­bę jego wyko­rzy­sta­nia.

          • Roro­ro­mek

            Ale to będzie kolej­na spra­wa, na mój gust.
            Sąd zajm­je się kon­kret­nym pozwem i kon­kret­nym tema­tem.
            Klien­ci mBan­ku poszli do sądu o opro­cen­to­wa­nie i sąd nie zaj­mu­je się żad­nym innym punk­tem umo­wy.
            Jeśli klien­ci idą o wykre­śle­nie zapi­sów o prze­li­cze­niu zło­tó­wek na fran­ki, to tyl­ko tego będzie doty­czył pozew. Jesli uzy­ska­ją wyrok, że wzię­li kre­dyt w zło­tów­ka a prze­li­cze­nia na fran­ki być nie powin­no bo nie wia­do­mo jak, to będą mie­li kre­dyt w zło­tów­kach. Wszyst­kie inne punk­ty umo­wy pozo­sta­ną bez zmian. Opro­cen­to­wa­nie będzie takie jak w umo­wie: opar­te na LIBOR, sta­łe, czy jakie by tam nie było.
            Bank będzie mógł pró­bo­wać coś z tym zro­bić, zakła­da­jąc kolej­ną spra­wę. Jeśli na przy­kład 2900 osób idą­cych prze­ciw­ko Mil­le­nium osta­tecz­nie wygra pozew, bank będzie mógł im zało­żyć kolej­ny powo­łu­jąc się na art. 357(1). A raczej 2900 pozwów indy­wi­du­al­nych, bo zbio­ro­we­go to bank nie będzie mógł użyć. Powo­dze­nia. Kolej­ne 5 lat.
            A jak w pozwy zbio­ro­we pój­dą dzie­siąt­ki tysię­cy i wygra­ją, to bank będzie musiał potem zakła­dać dzie­siąt­ki tysię­cy pozwów. W koń­cu włó­cze­nie się po sądach będzie jego głów­ną dzia­łal­no­ścią i uto­pi go w kosz­tach.

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Ani z punk­tu widze­nia ban­ku, ani nawet z punk­tu widze­nia wymia­ru spra­wie­dli­wo­ści popro­wa­dze­nie 2900 indy­wi­du­al­nych spraw sądo­wych nie jest pro­ble­mem. Po ostat­niej nowe­li­za­cji KK, w cią­gu zale­d­wie kil­ku dni popro­wa­dzo­no kil­ka tysię­cy postę­po­wań w spra­wie zamia­ny kary za prze­stęp­stwo na karę za wykro­cze­nie dla rowe­rzy­stów ska­za­nych za jaz­dę po pija­ku. W tym prze­li­cze­nia wyro­ków łącz­nych i temu podob­nych zawi­łych pro­ble­mów. Kil­ka lat temu kil­ka­na­ście tysię­cy spraw z ZUSem (nawia­sem mówiąc wszyst­kie prze­gra­ne przez eme­ry­tów) wyto­czo­nych w związ­ku z głu­pią nagon­ką w pra­sie prze­szło bez echa i czkaw­ki. W PL mamy oko­ło 10 tys sędziów…

          • doro­ta

            Czy­li jako kre­dy­to­bior­ca mogę doma­gać się nie­waż­no­ści umo­wy na pod­sta­wie art. 357(1) kodek­su cywil­ne­go klau­zu­li walo­ry­zu­ją­cej. Klau­zu­la ta, z łaci­ny zwa­na rebus sic stan­ti­bus (tłum.: ponie­waż spra­wy przy­bra­ły taki obrót)?
            Nie­prze­wi­dzia­na oko­licz­ność, to wzrost kur­su CHF do takiej wyso­ko­ści, któ­rej nawet ana­li­ty­cy ban­ko­wi nie prze­wi­dzie­li 🙂

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Ojjj nie tak! Prze­pis brzmi: „Jeże­li z powo­du nad­zwy­czaj­nej zmia­ny sto­sun­ków speł­nie­nie świad­cze­nia było­by połą­czo­ne z nad­mier­ny­mi trud­no­ścia­mi albo gro­zi­ło­by jed­nej ze stron rażą­cą stra­tą, cze­go stro­ny nie prze­wi­dy­wa­ły przy zawar­ciu umo­wy, sąd może po roz­wa­że­niu inte­re­sów stron, zgod­nie z zasa­da­mi współ­ży­cia spo­łecz­ne­go, ozna­czyć spo­sób wyko­na­nia zobo­wią­za­nia, wyso­kość świad­cze­nia lub nawet orzec o roz­wią­za­niu umo­wy. Roz­wią­zu­jąc umo­wę sąd może w mia­rę potrze­by orzec o roz­li­cze­niach stron, kie­ru­jąc się zasa­da­mi okre­ślo­ny­mi w zda­niu poprze­dza­ją­cym.”. Więc masz pra­wo pod­dać umo­wę pod roz­strzy­gnię­cie sądo­we i po speł­nie­niu prze­sła­nek opi­sa­nych w prze­pi­sie to sąd może ozna­czyć inny spo­sób jej wyko­ny­wa­nia. Pod­kre­ślam, że decy­zja o spo­so­bie roz­strzy­gnię­cia nale­ży wyłącz­nie do sądu. Poza tym w prze­pi­sie nie ma mowy o stwier­dze­niu nie­waż­no­ści umo­wy, a co naj­wy­żej o jej roz­wią­za­niu. Wbrew pozo­rom róż­ni­ca jest ogrom­na.

          • doro­ta

            hmmm jaki sens ma w takim razie orze­ka­nie, że jakieś zapi­sy są abu­zyw­ne?? Sko­ro po odrzu­ce­niu abu­zyw­nych zapi­sów z umo­wy, przed­się­bior­ca mógł­by poprzez sąd zmie­niać zapi­sy umo­wy na takie aby nie gro­zi­ły mu rażą­cą stra­tą?
            Czy brak inge­ren­cji sądu w taką umo­wę nie jest dla sto­su­ją­ce­go klau­zu­le abu­zyw­ne karą i jed­no­cze­śnie prze­stro­gą dla pozo­sta­łych, któ­rzy chcie­li­by takie zapi­sy sto­so­wać? Czy nie cho­dzi o ochro­nę kon­su­men­ta jako słab­szej stro­ny ??

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Widzisz, ta klau­zu­la może być sto­so­wa­na jedy­nie w napraw­dę wyjąt­ko­wych przy­pad­kach. Orzecz­nic­two w tym tema­cie jest napraw­dę nie­wiel­kie, a więk­szość wyro­ków doty­czy zja­wi­ska hiper­in­fla­cji z począt­ku lat 90-tych. Nie­mniej jed­nak taka moż­li­wość w pra­wie ist­nie­je, a czy ban­ki z niej sko­rzy­sta­ją czy nie, a co naj­waż­niej­sze czy sądy zgo­dzą się z ich argu­men­ta­cją to czas poka­że.

            Gdy­by kurs CHF zacho­wy­wał się zgod­nie z ocze­ki­wa­nia­mi i wahał się w prze­dzia­le 2,0 — 2,5 to nikt by nawet nie zasta­na­wiał się nad pozwa­mi zbio­ro­wy­mi tyl­ko cie­szył się, że pła­ci śmiesz­ne raty (opro­cen­to­wa­nie poni­żej ówcze­snej infla­cji, nawet mniej­sze od lokat ban­ko­wych w PLN). Z dru­giej stro­ny Ci co wzię­li kre­dyt w PLN aktu­al­nie cie­szą się bar­dzo niską ratą i opro­cen­to­wa­niem na pozio­mie 3% (sam taki kre­dyt mam).

            Pra­gnę pod­kre­ślić, że naj­pierw sąd musi stwier­dzić, iż klau­zu­le zawar­te we wzor­cach umow­nych są fak­tycz­nie abu­zyw­ne, a na razie nie tyl­ko nie ma roz­strzy­gnię­cia, nie ma nawet usto­sun­ko­wa­nia się ban­ków w odpo­wie­dzi na pozew. Nie wie­my jakie dru­ga stro­na wymie­ni­ła argu­men­ty. Puki co jest tak, że sama uwie­rzy­łaś, iż klau­zu­le są abu­zyw­ne i wszy­scy pozy­wa­ją­cy śle­po w to wie­rzą.

            Celem moje­go wpi­su było rze­tel­ne przed­sta­wie­nie sytu­acji fran­kow­ców, choć po kil­ku tygo­dniach od jego napi­sa­nia już wiem, że wca­le nie jest on nie jest taki pre­cy­zyj­ny. Pro­blem pole­ga na tym, że w 2007 i 2008 w zasa­dzie ban­ki już odma­wia­ły kre­dy­to­wa­nia w CHF (mi przy­kła­do­wo w lip­cu 2007 odmó­wio­no pomi­mo nie­złej zdol­no­ści kre­dy­to­wej). Final­nie więk­szość udzie­lo­nych kre­dy­tów doty­czy okre­su 2005 i 2006 roku, a wte­dy kurs wyno­sił 2,40 — 2,80. Gdy­by­śmy zro­bi­li kal­ku­la­cję i porów­na­nie kre­dy­tów zacią­gnię­tych w tym okre­sie to oka­za­ło by się, że fran­kow­cy w wiel­ko­ści spła­co­nych kwot są nadal znacz­nie na plu­sie w porów­na­niu do zło­tych. Może ban­ki to w odpo­wie­dziach na pozew to pod­nio­są?

            Wbrew pozo­rom bar­dzo kibi­cu­ję pozy­wa­ją­cym, jed­nak mając jako taką wie­dzę na temat pra­wa chcę zwró­cić uwa­gę, że nie moż­na śle­po wie­rzyć kan­ce­la­riom praw­nym, któ­re nie mówią wszyst­kie­go, a zawsze swo­je wyna­gro­dze­nie wezmą. Wystar­czy spoj­rzeć na ostat­ni pozew zbio­ro­wy prze­ciw­ko zarzą­do­wi Amber Gold. Pozew został odrzu­co­ny z uwa­gi na brak speł­nie­nia wymo­gów for­mal­nych, a to już zwy­kłe nie­chluj­stwo wiel­kiej kan­ce­la­rii praw­nej. Poza tym skła­da­nie pozwów prze­ciw­ko zarzą­do­wi, któ­ry sie­dzi w aresz­cie, jest tak bez­ce­lo­we jak topie­nie lodu na chod­ni­ku suszar­ką do wło­sów przy 16 stop­nio­wym mro­zie.

          • doro­ta

            Pra­gnę pod­kre­ślić, że naj­pierw sąd musi stwier­dzić, iż klau­zu­le zawar­te we wzor­cach umow­nych są fak­tycz­nie abu­zyw­ne”

            Wyro­kiem Sądu Okrę­go­we­go w War­sza­wie – XVII Wydział, Sąd Ochro­ny Kon­ku­ren­cji i Kon­su­men­tów z 14 grud­nia 2010r. (sygn. akt: XVII AmC 426/09) za nie­do­zwo­lo­ne w rozu­mie­niu art. 3851 §1 k.c. uzna­ne zosta­ły nastę­pu­ją­ce klau­zu­le sto­so­wa­ne przez Bank Mil­len­nium S.A. w umo­wach kre­dy­to­wych:
            „kre­dyt jest indek­so­wa­ny CHF/USD/EUR po prze­li­cze­niu wypła­co­nej kwo­ty zgod­nie z kur­sem kup­na CHF/USD/EUR według Tabe­li Kur­sów Walut Obcych obo­wią­zu­ją­cej w ban­ku Mil­le­nium w dniu uru­cho­mie­nia kre­dy­tu lub tran­szy”
            „w przy­pad­ku kre­dy­tu indek­so­wa­ne­go kur­sem walu­ty obcej rata spła­ty obli­czo­na jest według kur­su sprze­da­ży dewiz obo­wią­zu­ją­ce­go w Ban­ku na pod­sta­wie obo­wią­zu­ją­cej w Ban­ku Tabe­li Kur­sów Walut Obcych z dnia spła­ty”.

            Wska­za­ny wyżej wyrok jest pra­wo­moc­ny.

            Bez pro­ble­mu dosta­łam kre­dyt indek­so­wa­ny w roku 2008, mało tego odmó­wio­no mi kre­dy­tu w PLNach, nie mia­łam jako­by zdol­no­ści 🙂

            jak to moż­li­we, że przy­sło­wio­wy Kowal­ski nie ma zdol­no­ści na bez­piecz­niej­szy kre­dyt PLNo­wy a ofe­ru­je mu się pro­dukt z wbu­do­wa­nym instru­men­tem pochod­nym, do któ­re­go zasto­so­wa­nie powin­ny mieć prze­pi­sy dyrek­ty­wy MiFID, a któ­ry może wysa­dzić w powie­trze gospo­dar­kę kra­ju?

            fran­kow­cy w wiel­ko­ści spła­co­nych kwot są nadal znacz­nie na plu­sie w porów­na­niu do zło­tych. Może ban­ki to w odpo­wie­dziach na pozew to pod­nio­są?”

            Prze­pra­szam, ale ja zaczę­łam się śmiać, a nie jestem praw­ni­kiem 🙂

            Prze­cież to absur­dal­ne tłu­ma­cze­nie 🙂

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Zwróć uwa­gę na uza­sad­nie­nie. Klau­zu­le te zosta­ły uzna­ne za abu­zyw­ne gdyż dopusz­cza­ły moż­li­wość jed­no­stron­ne­go wpły­wa­nia indek­sa­cje kur­sów przez bank. Czy­li cho­dzi­ło o to, że bank jed­no­stron­nie mógł roz­sze­rzyć spre­ad (co zresz­tą zro­bił) i w ten spo­sób zara­biać dodat­ko­wo, wg. swo­je­go uzna­nia. Nie­któ­re ban­ki poszły jesz­cze dalej i dla indek­sa­cji kre­dy­tów mia­ły inną tabe­lę niż dla wymie­nia­ją­cych walu­ty np. przed­się­bior­ców.

            Zwróć też uwa­gę na aka­pit zaczy­na­ją­cy się od „Oczy­wi­stym jest, że zawie­ra­jąc umo­wę kre­dy­tu indek­so­wa­ne­go w walu­cie obcej kon­su­ment jest świa­do­my (a przy­naj­mniej powi­nien być świa­do­my)
            ryzy­ka, jakie się z tym wią­że, a więc ryzy­ka wyni­ka­ją­ce­go ze zmien­no­ści kur­sów walut obcych.” SN stoi na sta­no­wi­sku, że kon­su­men­ci mie­li świa­do­mość, jakie ryzy­ko wzię­li sobie na gło­wę. Zresz­tą KNF w reko­men­da­cjach naka­zy­wał odpo­wied­nie infor­mo­wa­nie i ban­ki z tego obo­wiąz­ku się wywią­zy­wa­ły.

            Co do obli­cze­nia zdol­no­ści to w zasa­dzie wymie­ni­łem to w arty­ku­le. Gdy­byś przy­sło­wio­wy kre­dy­to­bior­ca z 2008 roku chciał kre­dyt w PLN to przy dziś obo­wią­zu­ją­cej reko­men­da­cji musiał­by zara­biać 2900 zł net­to, a przy fran­ku tyl­ko 2200 zł. Róż­ni­ca jest ogrom­na i mało kto by kre­dyt dostał. Ban­ki musia­ły i muszą sto­so­wać reko­men­da­cję KNF.

          • doro­ta

            Cie­szę się, że Pan to napi­sał, bo wie­lu ludzi nie ma tej świa­do­mo­ści

            Klau­zu­le te zosta­ły uzna­ne za abu­zyw­ne gdyż dopusz­cza­ły moż­li­wość jed­no­stron­ne­go wpły­wa­nia indek­sa­cje kur­sów przez bank. Czy­li cho­dzi­ło o to, że bank jed­no­stron­nie mógł roz­sze­rzyć spre­ad (co zresz­tą zro­bił) i w ten spo­sób zara­biać dodat­ko­wo, wg. swo­je­go uzna­nia. Nie­któ­re ban­ki poszły jesz­cze dalej i dla indek­sa­cji kre­dy­tów mia­ły inną tabe­lę niż dla wymie­nia­ją­cych walu­ty np. przed­się­bior­ców”

            Pozwy ban­ko­we nie doty­czą ryzy­ka kur­so­we­go tyl­ko nie­do­zwo­lo­nych zapi­sów.

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Ale to może mieć nie­ro­ze­rwal­ny zwią­zek. Po stwier­dze­niu, że klau­zu­la jest nie­do­zwo­lo­na, umo­wę się inter­pre­tu­je w taki spo­sób, jak­by zapi­su nie było w niej od począt­ku. Trze­ba ją wte­dy od począt­ku prze­czy­tać wykre­śla­jąc nie­do­zwo­lo­ny frag­ment. Wte­dy dopie­ro oka­zu­je się, jaki efekt uzy­ska­li­śmy.

            Jeże­li bank napi­sał że poży­cza nam 100.000 CHF i wypła­ca to w PLN to prze­licz­nik wypła­ty (o ile nie ma pozo­sta­wio­nych innych zapi­sów) jest wg. kur­su śred­nie­go NBP zgod­nie z regu­ła­mi wyni­ka­ją­cy­mi z KC lub innych prze­pi­sów. Spła­ta kre­dy­tu nastę­pu­je rów­nież po kur­sie NBP.

            Nato­miast jeże­li w umo­wie stoi, że bank poży­cza nam 200.000 PLN ale prze­li­cza to na CHF i odwrot­nie przy spła­tach, to mamy zupeł­nie inną sytu­ację kre­dy­to­bior­cy.

          • doro­ta

            W umo­wie jest zapis, że
            kwo­ta kre­dy­tu wyno­si (powiedz­my) 200 tyś PLN. Kre­dyt jest indek­so­wa­ny do CHF zgod­nie z

            To nie jest kre­dyt walu­to­wy tyl­ko indek­so­wa­ny. I nie ma moż­li­wo­ści zasto­so­wa­nia kur­su śred­nie­go NBP.

            I dzi­wię się, że usi­łu­je Pan wytłu­ma­czyć o co cho­dzi fran­kow­com sam nie wie­dząc o co cho­dzi.

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            A gdzie tak napi­sa­łem? Poda­łem jedy­nie dwa przy­kła­dy sytu­acji, któ­re mogę wystą­pić. Poda­łem rów­nież ogól­ne zasa­dy pra­wa obo­wią­zu­ją­ce w takich sytu­acjach. Pani za to wyrwa­ła (mam nadzie­ję że fak­tycz­ny przy­kład) z jakiejś umo­wy, bez czy­ta­nia jej w cało­ści. A to wła­śnie naj­częst­szy błąd popeł­nia­ny przez fran­kow­ców.

            Pró­bu­je zacho­wać obiek­ty­wizm w całej tej dys­ku­sji i jedy­nie wska­zać na możliwości/konsekwencje/ekonomiczne uwa­run­ko­wa­nia i napraw­dę cięż­ko się pro­wa­dzi dys­ku­sję z oso­bą, któ­ra pró­bu­je odnieść moje wypo­wie­dzi do swo­jej, indy­wi­du­al­nej sytu­acji. Ja niko­go nie ata­ku­je, ani nie osą­dzam. No może poza ban­ka­mi 😉

          • doro­ta

            Pro­szę Pana „wyrwa­łam” to z wła­snej umo­wy kre­dy­to­wej, (umo­wa nie jest indy­wi­du­al­na, tyl­ko sza­blo­no­wa)
            A Pan prze­czy­tał jakąś umo­wę „fran­ko­wą”?

            I to chy­ba jedy­ne odnie­sie­nie do mojej indy­wi­du­al­nej sytu­acji poza stwier­dze­niem, ze kre­dyt jest z 2008 roku i odmó­wio­no mi kre­dy­tu w PLNach.

            Myślę, że dal­sza dys­ku­sja jest bez­ce­lo­wa.
            Nie jest Pan obiek­tyw­ny a Pana wywo­dy wpro­wa­dza­ją w błąd.

          • skar­bo­na­ma­mo­ny

            Prze­czy­ta­łem kil­ka umów fran­ko­wych z róż­nych ban­ków, w tym dwie z ban­ku Mil­le­nium z róż­nych okre­sów — róż­ni­ły się od sie­bie. Zada­nie domo­we odro­bi­łem. Zarzu­ca­nie mi bra­ku obiek­ty­wi­zmu jest co naj­mniej poni­żej pasa.

            Prze­czy­ta­łem też uza­sad­nie­nia do wska­za­ne­go przez Panią wyro­ku. Te kil­ka­dzie­siąt stron. Odno­sząc się do Pani wska­za­nia, że cho­dzi w nim o spre­ad, a nie indek­sa­cje, to nie­ste­ty efekt jest nie­ste­ty inny. Przy­czy­ną uzna­nia klau­zul za nie­do­zwo­lo­ne był spre­ad, a jed­nak po wykre­śle­niu całej tre­ści klau­zu­li tak na praw­dę wyszła z tego indek­sa­cja. Gdy­by cho­dzi­ło o spre­ad to w wypad­ku klau­zu­li pierw­szej wystar­czy­ło by uzna­nie za nie­zgod­ne zda­nie zaczy­na­ją­ce się od „po prze­li­cze­niu.…”. Mie­li­by­śmy w tym warian­cie kre­dyt indek­so­wa­ny (czy­li z ryzy­kiem kur­so­wym), ale bez nie­zgod­nych jed­no­stron­nie okre­śla­nych spre­adów. Tym samym SOKiK sobie w uza­sad­nie­niu tro­chę zaprze­czył czy­niąc aż tak dale­ko idą­ce usta­le­nia. Dla­te­go jak już komuś wcze­śniej komuś napi­sa­łem, od same­go wyro­ku istot­niej­sze jest uza­sad­nie­nie.

            Było by cie­ka­wiej by ktoś kogo tam­ten wyrok fak­tycz­nie doty­czył opi­sał co się sta­ło w jego przy­pad­ku. Jakie raty pła­ci, jakie ma opro­cen­to­wa­nie i czy bank zwró­cił mu jakieś pie­nią­dze?

            Idąc dalej do Pani przy­pad­ku to po ewen­tu­al­nym wykre­śle­niu z Pani umo­wy spor­nych klau­zul czy już wie Pani co będzie dalej?

            1. Czy będzie Pani pła­cić odset­ki wg. LIBOR3M CHF + mar­ża czy jed­nak zapi­sy umo­wy będą na tyle sprzecz­ne, że trze­ba będzie się­gnąć do regu­la­mi­nu (zgod­nie z art. 385 k.c.), któ­ry jed­nak zawie­rać będzie WIBOR3M + mar­ża?

            2. Czy po prze­li­cze­niu rat zgod­nie z powyż­szym punk­tem, w związ­ku z nowo­pow­sta­łą tre­ścią umo­wy, przy­pad­kiem nie będzie Pani pozo­sta­wać w zwło­ce z płat­no­ścią nie­któ­rych rat?

            3. Jaki wpływ na Pani sytu­acje może mieć pozo­sta­wa­nie w zwło­ce z zapła­tą nie­któ­rych rat i zwią­za­ne z tym nali­cze­nie odse­tek kar­nych od prze­ter­mi­no­wa­ne­go zobo­wią­za­nia (od umów zawar­tych po 2006 roku ogra­ni­czo­nych odset­ka­mi mak­sy­mal­ny­mi)?

            4. Jaka część prze­ter­mi­no­wa­nych rat w mię­dzy cza­sie się przedaw­ni­ła i jak to zmie­nia Pani sytu­ację?

            5. Czy zna Pani regu­ły inter­pre­ta­cyj­ne z art. 65 par. 2 k.c. i jak one wpły­ną na Pani sytu­ację? Czy może jed­nak ma Pani kre­dyt indek­so­wa­ny w CHF czy w PLN? Sama Pani stwier­dzi­ła, że wyrok odno­si się do spre­adu. Wła­śnie w tym punk­cie istot­ne jest uza­sad­nie­nie wyro­ku UOKi­Ku!

            6. Jeże­li zaczę­ła Pani pła­cić raty we fran­kach kupio­nych w kan­to­rze to jak to zmie­ni Pani sytu­ację, rów­nież w kon­tek­ście art. 65 par. 2 k.c.?

            Jak Pani widzi pró­bu­ję zacho­wać obiek­ty­wizm, któ­re­go nie ma w wie­lu innych arty­ku­łach, w któ­rych nikt nie pod­no­si powyż­szych zagad­nień. Wszę­dzie tyl­ko hura­op­ty­mizm, a prze­cież uzna­nie klau­zul za nie­do­zwo­lo­ne może być począt­kiem kolej­nych kro­ków praw­nych i/lub nego­cja­cyj­nych.

            Tak jak napi­sa­łem we wpi­sie, fran­kow­cy po uzna­niu klau­zul za nie­do­zwo­lo­ne na pew­no wygra­ją los na lote­rii. Na pew­no pozy­tyw­nie się to odbi­je na ich finan­sach, ale nie mogę zgo­dzić się z cał­ko­wi­cie jed­no­stron­ny­mi wypo­wie­dzia­mi innych, pod­sy­ca­nych opi­nia­mi kan­ce­la­rii praw­nych, któ­re jak poka­zał kazus pozwu zbio­ro­we­go prze­ciw­ko zarzą­do­wi Amber Gold mogą się mylić lub naj­zwy­czaj­niej w świe­cie dzia­łać nie­chluj­nie.

            Z czy­ste­go zain­te­re­so­wa­nia spra­wą zachę­cam do dys­ku­sji oso­by, któ­rych wyżej wymie­nio­ny wyrok fak­tycz­nie doty­czył. Było by cie­ka­wie dowie­dzieć się jakie raty pła­cą, jakie mają opro­cen­to­wa­nie i czy bank zwró­cił mu jakieś pie­nią­dze? Krót­ko mówiąc, jak zosta­ła zin­ter­pre­to­wa­na na nowo jego umo­wa? Chęt­nie nawet zro­bię o tym oddziel­ny wpis — for­ma wywia­du czy ana­li­zy i porów­na­nia sytu­acji jak w tym wpi­sie.

          • damian

            I. Ana­li­ty­cy ban­ko­wi dobrze prze­wi­dzie­li, dla­te­go goli­li ludzi przez tyle cza­su, dopó­ki Ci się nie zbun­to­wa­li.

            II. Kwe­stia wyro­ku — jak­kol­wiek on jest, to jed­nak w zakre­sie roz­sze­rzo­nej pra­wo­moc­no­ści takie­go orze­cze­nia (a tym samym jego skut­ku do „indy­wi­du­al­nych spraw”, w tym wobec innych ban­ków) są dwie linie orzecz­ni­cze SN.

            III. Wyda­je mi się, że to nie jest instru­ment pochod­ny (twier­dze­nie na wyrost) a chy­ba TSUE o tym nawet mówił.

            IV. Co do spła­co­nych rat, plu­su i ewen­tu­al­nych zarzu­tów ban­ku — nie jest to argu­ment do koń­ca ad absur­dum, w zależ­no­ści od jego wyko­rzy­sta­nia przez bank. Jed­nak­że spra­wy o zapła­tę róż­nic kur­so­wych nie powin­na uwa­lić.

      • damian

        Spra­wa wyglą­da tak, że w przy­pad­ku uzna­nia dane­go posta­no­wie­nia za nie­do­zwo­lo­ne w grę wcho­dzą z auto­ma­tu prze­pi­sy dys­po­zy­tyw­ne, abs­tra­hu­jąc od klau­zu­li Rebus…, któ­ra w tej sytu­acji moim zda­niem nie ma zasto­so­wa­nia. Ryzy­ko kur­so­we się tu nie mie­ści, zwłasz­cza jeże­li ini­cja­to­rem pro­ce­su był­by bank. Poza tym powódz­two ban­ku opar­te na pod­sta­wie art. 3571 k.c. to medial­ny strzał w sto­pę.

        I. Istot­niej­sze jest to, jakie w danej sytu­acji wej­dą prze­pi­sy dys­po­zy­tyw­ne?

        1. Przy kre­dy­cie opie­wa­ją­cym na fran­ki, gdzie raty też mają być spła­ca­ne we fran­kach jestem w sta­nie przy­jąć argu­men­ta­cję z art. 358 k.c. i odnie­sie­nie do śred­nie­go kur­su NBP. Poza dwo­je mece­na­sów cał­kiem nie­głu­pio zwró­ci­ło ostat­nio w Rze­pie uwa­gę na zwy­czaj.

        W takiej sytu­acji docho­dzo­na kwo­ta spro­wa­dza­ła­by się na róż­ni­cy pomię­dzy kur­sem sto­so­wa­nym przez bank, a kur­sem śred­nim NBP i o to moż­na by wystę­po­wać w indy­wi­du­al­nych spra­wach o zapła­tę.

        2. Pro­blem mam przy kre­dy­cie indek­so­wa­nym. Kwo­ta kre­dy­tu jest udzie­lo­na w zło­tych, a raty są prze­li­cza­ne na fran­ki.
        Co się sta­nie gdy wywa­li­my klau­zu­lę indek­sa­cyj­ną? Do jakie­go kur­su się odnieść?

        Tu już cię­żej jest z argu­men­ta­cją z art 358 k.c. no bo prze­cież zobo­wią­za­nie nie jest wyra­żo­ne w walu­cie obcej, tyl­ko w zło­tów­kach, a indek­sa­cja to tech­nicz­ny „myk”.

        Zwy­czaj i kurs NBP? Cie­ka­wa moż­li­wość pozwa­la­ją­ca jakoś odnieść się do tego pro­ble­mu.

        II. Mrzon­ka­mi wyda­ją się twier­dze­nia nie­któ­rych, że da się wywa­lić cały kre­dyt albo zro­bić kre­dyt z odnie­sie­niem do kur­su w kwo­cie np. 2 zł. Już bar­dziej widzę moż­li­wość „prze­wa­lu­to­wa­nia”, ale nie dla wszyst­kich pozo­sta­wie­nie samych zło­tó­wek będzie korzyst­ne.

        Jak­bym błą­dził, liczę na pole­mi­kę.

  • Roro­ro­mek

    Trze­ba by tu ująć osob­no przy­pad­ki klien­tów ban­ków, któ­rzy mają opro­cen­to­wa­nie tzw. „sta­re­go port­fe­la”. To kil­ka­dzie­siąt tysię­cy umów spo­śród wszyst­kich 700 tysię­cy umów fran­ko­wych.

    To byli zarów­no klien­ci mBan­ku (jakieś 30 tysię­cy) — z któ­rych tyl­ko 1,2 tysią­ca poszło do sądu (nabi­ci w mBank) i wygra­ło obie instan­cje — jak i część klien­tów San­tan­der Ban­ku, Raif­fa­ise­na, i paru innych.

    Dla nich zarów­no wyli­cze­nia jak i stkut­ki pozwów mogą być inne.

    Po pierw­sze — dla nich raty kre­dy­tu są wyż­sze od alter­na­tyw­nych zło­tów­ko­wych już od prze­ło­mu 2008/2009, bo ban­ki nie obni­ży­ły im opro­cen­to­wa­nia wraz ze spad­kiem LIBOR. Gdy LIBOR rósł — pod­wyż­sza­ły je, a gdy spa­dał nie obni­ży­ały. Dziś nie­któ­rzy mają wyż­sze opro­cen­to­wa­nie rat niż obec­ne opro­cen­to­wa­nie w zło­tów­kach.
    Oni są w sytu­acji podob­nej do fran­kow­ców na Węgrzech.

    Po dru­gie — ci co pój­dą do sądu o opro­cen­to­wa­nie — jeśli dosta­ną wyrok jak te 1,2 tysią­ca „nabi­tych w mBank” — dosta­ną STAŁE opro­cen­to­wa­nie na cały okres obo­wią­zy­wa­nia umo­wy. Nie­za­leż­ne od LIBOR, WIBOR czy cze­go­kol­wiek inne­go. To ten pre­ce­den­so­wy wyrok o BEZSKUTECZNOŚCI abu­zyw­nych zapi­sów w umo­wach.

    Jeśli oni pój­dą do sądu o zapi­sy spre­ado­we, czy­li prze­li­cza­nia PLN/CHF/PLN, i dosta­ną ana­lo­gicz­ny wyrok jak w spra­wie o opro­cen­to­wa­nie (BEZSKUTECZNOŚĆ abu­zyw­nych zapi­sów) to powin­ni mieć efekt kre­dy­tu w PLN na pier­wot­nie zacią­gnię­tą w PLN kwo­tę.

    Dla nich waż­ny będzie sku­tek sumy dwóch pozwów — pierw­sze­go o opro­cen­to­wa­nie, dru­gie­go o BEZSKUTECZNOŚĆ prze­li­cza­nia PLN/CHF/PLN. Nawet jeśli bank wycią­gnie im klau­zu­lę „rebus sic stan­ti­bus” i będzie chciał zmie­nić spo­sób opro­cen­to­wa­nia (pod­wyż­szyć je bo „spra­wy przy­bra­ły taki obrót”) to wycią­gną oni wyrok z pierw­sze­go pozwu gdzie sąd usta­lił już jakie ma być opro­cen­to­wa­nie (STAŁE na cały okres obo­wią­zy­wa­nia umo­wy).

    Na doda­tek, po wygra­niu dwóch instan­cji, mBank odwo­łał się do Sądu Naj­wyż­sze­go o kasa­cję. Jeśli mu się nie uda, to spo­sób opro­cen­to­wa­nia umów będzie pod­par­ty auto­ry­te­tem SN. Trud­no będzie potem to zakwe­stio­no­wać.

    Jeśli więc teo­re­tycz­nie jest moż­li­wość (po prze­gra­nej ban­ku w spra­wie spre­ad i orze­cze­niu, że kre­dy­ty są w PLN w pier­wot­nej kwo­cie) że bank będzie pró­bo­wał unik­nąć opro­cen­to­wa­nie LIBOR+marża zakła­da­jąc nową spra­wę, to nie widzę takiej moż­li­wo­ści gdy będzie miał pod­wa­żać STAŁE opro­cen­to­wa­nie orze­czo­ne przez Sąd Naj­wyż­szy.

    Wyglą­da na to, że ban­ki chcia­ły być tak spryt­ne i tak kiwa­ły klien­tów, że się zaki­wa­ły. Ci co pój­dą do sądu mogą wyjść z kre­dy­tem w PLN opro­cen­to­wa­nym na LIBOR + mar­ża. A nie­któ­rzy z kre­dy­tem w PLN opro­cen­to­wa­nym na sta­ły % (nawet jeśli za 10 lat była­by hiper­in­fla­cja). To jest cał­kiem praw­do­po­dob­na wer­sja wyda­rzeń. Oczy­wi­ście tyl­ko dla tych co do sądów pój­dą.
    A może być dla ban­ków jesz­cze gorzej, gdy tym ludziom zosta­ną zasą­dzo­ne odszko­do­wa­nia z odset­ka­mi usta­wo­wy­mi. Im dłu­żej ban­ki będą to cią­gniąć, tym więk­sze odszko­do­wa­nia zapła­cą.