Dywersyfikacja gwarantuje spokój

By | 28 lipca 2014

Sta­ry ame­ry­kań­ski żyd uczył swo­je­go syna — „1/3 pie­nię­dzy trzy­maj w zło­cie, 1/3 w nie­ru­cho­mo­ściach i 1/3 w gotów­ce”. Ta zasa­da w dzi­siej­szych cza­sach nie spraw­dzi­ła by się. Myślę, że w dziś powie­dział­by 1/4 w zło­cie, 1/4 w nie­ru­cho­mo­ściach, 1/4 na gieł­dzie i 1/4 w gotów­ce. Ale i tak chy­ba nie daje to żad­nych gwa­ran­cji powięk­sza­nia mająt­ku. Gdy gieł­da spa­da to dro­że­je zło­to. Nie­ru­cho­mo­ści przy­no­szą perio­dycz­ne przy­cho­dy w gotów­ce. Dywer­sy­fi­ka­cja inwe­sty­cji pozwa­la unie­za­leż­nić się od okre­so­wych wahań na wybra­nych ryn­kach.

Zło­to od zawsze uzna­wa­ne było za kru­szec trzy­ma­ją­cy war­tość. Od setek lat loko­wa­no oszczęd­no­ści w zło­cie i gwa­ran­to­wa­ło to bez­pie­czeń­stwo całym rodzi­nom. Ogra­ni­czo­na dostęp­ność i sta­le rosną­cy popyt powo­do­wał nie­ustan­ny wzrost ceny zło­ta. Dopó­ki wzrost był sta­bil­ny, inwe­sty­cja w zło­to nie wią­za­ła się z ryzy­kiem. Czy to w dłu­gim czy w krót­kim okre­sie na pew­no nie tra­ci­li­śmy zain­we­sto­wa­nych pie­nię­dzy. Kry­zys z roku 2007 roz­bu­chał ceny zło­ta i aktu­al­nie jego wyce­ny są bar­dziej zależ­ne od spe­ku­la­cji, niż przed­sta­wia­ją real­ną war­tość krusz­cu. War­tość powin­na być bowiem zależ­na od popy­tu, a nie gra­niem na zwyż­kę bądź zniż­kę. Inwe­sty­cja w zło­to może przy­nieść stra­ty gdy­by­śmy nagle potrze­bo­wa­li spie­nię­żyć nasze zapa­sy. W krót­kim okre­sie mamy po pro­stu lote­rię. W per­spek­ty­wie kil­ku­na­sto­let­niej raczej nie stra­ci­my, co naj­wy­żej może­my zaro­bić mniej niż na innych inwe­sty­cjach. Zło­to ma jed­ną wiel­ką zale­tę — jest na tyle uni­wer­sal­ne, że w każ­dej sze­ro­ko­ści geo­gra­ficz­nej jest cenio­nym krusz­cem. W taki wła­śnie spo­sób trak­tu­je swo­je nie­wiel­kie zapa­sy zło­te­go krusz­cu. Jako zabez­pie­cze­nie swo­je­go bez­pie­czeń­stwa w wypad­ku klę­ski żywio­ło­wej lub eska­la­cji nie­ocze­ki­wa­nych wyda­rzeń mili­tar­nych. Kil­ka monet z meta­li szla­chet­nych plus biżu­te­ria może uła­twić uciecz­kę w bez­piecz­niej­sze miej­sce, do inne­go kra­ju.

Inwe­sty­cje w nie­ru­cho­mo­ści trak­tu­ję jako pra­cę. Pisa­łem już, że nie jest to żaden dochód pasyw­ny, tyl­ko cięż­ka i stre­su­ją­ca pra­ca. Przy­no­si ona comie­sięcz­ne docho­dy. W dłuż­szej per­spek­ty­wie wzrost war­to­ści nie­ru­cho­mo­ści może przy­nieść dodat­ko­we pro­fi­ty. Jest to chy­ba naj­mniej płyn­ny rodzaj inwe­sty­cji. Gdy­by zaszła taka potrze­ba to nie uda się szyb­ko sprze­dać nie­ru­cho­mo­ści w roz­sąd­nej cenie. Wyma­ga to cza­su i spo­rych zabie­gów orga­ni­za­cyj­nych. Oto­cze­nie naszej nie­ru­cho­mo­ści może się zmie­niać. Loka­li­za­cja któ­ra kie­dyś była uzna­wa­na za atrak­cyj­ną, po prze­bu­do­wie ukła­du komu­ni­ka­cyj­ne­go mia­sta, może stać się poło­że­niem nie­atrak­cyj­nym. Wpły­nie to na war­tość naszej nie­ru­cho­mo­ści. Wpły­nie tak­że na pro­fi­ty jakie przy­no­si ona z naj­mu. Jest moż­li­wy też sce­na­riusz dla nas bar­dziej korzyst­ny. War­tość nie­ru­cho­mo­ści w per­spek­ty­wicz­nej loka­li­za­cji, po zre­ali­zo­wa­niu zamie­rzeń urba­ni­stów po pro­stu wzro­śnie.

Rynek finan­so­wy daje moż­li­wość zaro­bie­nia. Inwe­sty­cje w ryn­ki finan­so­we ja trak­tu­je jako pra­cę. Nawet inwe­sty­cja w fun­du­sze inwe­sty­cyj­ne wyma­ga od nas okre­so­we­go spraw­dza­nia wyce­ny jed­nost­ki inwe­sty­cyj­nej, inte­re­so­wa­nia się per­spek­ty­wa­mi. W odpo­wied­nim momen­cie trze­ba pod­jąć decy­zję o umo­rze­niu jed­no­stek i reali­za­cji zysku. Akcje, indek­sy i kon­trak­ty to już czy­sta spe­ku­la­cja, wyma­ga­ją­ca nie­mal codzien­nej pra­cy. Oczy­wi­ście może­my kupić pakiet spół­ek o dosko­na­łej kon­dy­cji i cie­szyć się z otrzy­my­wa­nej dywi­den­dy. Forex i ryn­ki surow­co­we to praw­dzi­wy hazard. Wygry­wa­ją Ci, któ­rzy poświę­ca­ją na grę napraw­dę dużo cza­su. Moż­na zaro­bić bar­dzo dużo, ale moż­na też stra­cić wszyst­ko.

Gotów­ka jest naj­płyn­niej­szym akty­wem.  Nawet loka­ty ban­ko­we moż­na zerwać w dowol­nym momen­cie i wypła­cić gotów­kę. Za pie­nią­dze może­my kupić potrzeb­ne towa­ry i usłu­gi. Gotów­ka może pomóc w wypad­ku nie­spo­dzie­wa­nych wyda­rzeń czy nie­ocze­ki­wa­nej cho­ro­bie. Dzię­ki zare­zer­wo­wa­nej gotów­ce nie prze­oczy­my atrak­cyj­nych oka­zji inwe­sty­cyj­nych. War­to mieć coś odło­żo­ne w ban­ku.

Mamy też inwe­sty­cje niszo­we. Wino i inne trun­ki, dzie­ła sztu­ki, numi­zma­ty, bia­łe kru­ki to tyl­ko począ­tek inwe­sty­cji alter­na­tyw­nych. Jak dla mnie to reali­za­cja pasji, któ­ra może pozy­tyw­nie połą­czyć się z suk­ce­sem inwe­sty­cyj­nym. Nie mając zie­lo­ne­go poję­cia o przed­mio­cie inwe­sty­cji nie będzie­my wie­dzie­li co kupić i raczej będzie­my liczy­li na szczę­ście.

Wybór moż­li­wo­ści inwe­sty­cyj­nych w dzi­siej­szych cza­sach jest spo­ry. Każ­dy znaj­dzie coś dla sie­bie i zain­we­stu­je w coś co naj­le­piej czu­je. Zawsze trze­ba jed­nak pamię­tać, że lepiej nie inwe­sto­wać wszyst­kie­go w jed­nym miej­scu. Dywer­sy­fi­ka­cja pozwa­la na mini­ma­li­za­cję ryzy­ka poraż­ki.